Ale mi się nie chce siedzieć w pracy.
Tak sobie myślałem o tym wszystkim, co zaszło, co czytam, co widzę i dochodzę do wniosku, że tak naprawdę moje życie generalnie jest całkiem przeciętne. I chyba w takiej przeciętności jest największy urok. No generalnie nie mam co robić więcej, jak pracować dla firmy, trochę zbierać pieniążków, robić swoje rzeczy…No bo co innego mi zostaje…
I chyba moje sprawy, które robię to są maluteńkie krople w morzu ludzkich spraw i tak naprawdę to zaczynam grubo zastanawiać się nad tym, czy to co robię będzie miało jakikolwiek oddźwięk w przyszłości. Chyba nie. Moje jestestwo jest tak mierne, że nawet nie jest warte wspomnienia w jakimkolwiek dzienniku, czy książce. I generalnie jest mi z tym dobrze. Człowiek będzie bardziej anonimowy, człowiek sobie spokojnie będzie robił to, na co ma ochotę i generalnie o to właśnie chodzi w tym wszystkim. Zrobić co mi każą w tyrze, potem sobie robić, co się chce. Trochę szkoda, że tak mało czasu jest na to wszystko. Że ciągle brakuje czasu na cokolwiek i generalnie swój własny rozwój trzeba odłożyć na czas podróży pociągiem. Ale fajne jest znowu to, że mam synka, z którym będę robił różne fajne rzeczy za jakiś czas. Będziemy sobie razem grali, bawili się klockami lego, razem pojedziemy sobie nad jezioro połowić ryby. Fajosko będzie. Niech tylko trochę podrośnie i zacznie kumać to i owo.
Dziecko zmieniło kompletnie cały świat. I trochę generalnie brakuje mi tamtego czasu, kiedy z żoną mieliśmy czas tylko dla siebie, mogliśmy oglądać sobie filmiki i było spokojnie…nikt nie budził w środku nocy…no generalnie ja to śpię, Misia się męczy z dzidzią, no ale to matka, wiadomo. Jak wracam do domu po pracy to staram się jej jakoś to wszystko zrekompensować.
Dobrze będzie, jak wkońcu się ten durny remont chaty skończy. Będziemy wreszcie na swoim i sami. I to będzie super. Generalnie to już teraz jest super, ale będzie jeszcze lepiej. I tak to już się doczekać tego nie mogę, żeby wreszcie móc tak żyć i pracować i mieszkać sobie w spokoju. No. Bardzo już bym chciał, żeby wreszcie to mieszkanie było gotowe. Niech sobie mama tam przyłazi, czy ojciec. W dupie mam to. Tylko żeby już wreszcie przestało być tak, że każdy z każdym o coś walczy, że się obrażają o coś, że coś durnego gadają. No po prostu już bym chciał mieć to wszystko za sobą. Bardzo bym chciał mieć to już za sobą. I chciałbym mieć już święty spokój. Na razie jedno dziecko wystarczy. Potem będziemy się zastanawiać nad większą ilością. Za może 2, 3 lata. I może jeszcze jednego sobie zrobimy. Zobaczymy. Z małym budżetem będziemy startować, ale to nic. Jakoś zawsze sobie radę damy. I generalnie nie trzeba się za bardzo wiele starać, żeby było dobrze. Domy są, jakby co, jest gdzie mieszkać, a i praca się przecież zawsze znajdzie. I nie trzeba będzie się za bardzo wysilać, ani kombinować, bo po co kombinować? Nie chce mi się już nic kombinować. Generalnie to chciałbym jeszcze zrobić prawko na ciężarówki i na motocykle. I to jeszcze zrobię kiedyś. Może nie teraz, ale jeszcze kiedyś zrobię. Będzie dobrze. Musi być. Nie ma wyjścia. I wtedy, jak już się człowiek będzie miał takie prawko, to generalnie będzie trzeba najnormalniej w świecie znaleźć inną robotę. I będę jeździł ciężarówkami po polsce. Chciałbym chciałbym takimi tirami zasuwać. Fajnie by było. Lubię jeździć tirami. Nie musiałbym się generalnie za bardzo wszystkim przejmować, robiłbym to, co chciałem kiedyś robić i byłoby fajnie. I generalnie miałbym święty spokój, czas spędzałbym w drodze. No i co? I generalnie byłoby zajebiście. No i człowiek może by mógł spokojnie sobie pożyć trochę. Może nawet bym nie musiał za daleko jeździć, tylko z jakiegoś jednego miejsca do drugiego. I to wszystko. I może by człowiek trochę wydoroślał, spoważniał, albo coś takiego i sam by pracował. Przewieźć towar z miejsca do miejsca i papa. Wrócić z ciężarówą i koniec. I to by było dużo dużo lepsze, generalnie to fajna sprawa by była. Trudno powiedzieć ile możnaby było zarabiać, ale to już nie miałoby większego znaczenia, bo człowiek by sobie najnormalniej w świecie spokojnie jeździł na ciężarówkach. To byłoby fajne. Kiedyś może kupiłoby się jakiś motor jeszcze do tego. No, chciałbym tak sobie żyć. I tak to właśnie zrobię. I będę jeszcze jeździł ciężarówkami. No dobra, prawo jazdy C+E to wydatek bagatelka 6000 tysięcy złotych…więc generalnie będzie cholernie ciężko to uzbierać. Zwłaszcza teraz. Tak więc bye bye marzenie…i znowu zaczynam od zera…marzyć…no cóż, takie jest już to podłe, śmieszne życie…nic nie poradzisz…trzeba jakoś sobie radzić powolutku…chociaż może kiedyś i zrobię takie prawko. Dobrze by było zrobić…
Kurde, czemu ten ziomal jeszcze nie idzie gdzieś tam, gdzie miał iść…na ten angielski, czy coś…Człowiek w spokoju nie może sobie swoich rzeczy porobić…szlak mnie trafia powoli już z nim…No kurde, jakoś się nie zapowiada, żeby ten rosyjski matoł miał sobie pójść gdzieś…no zaraz mnie szlak trafi tutaj…Co za cholerstwo…ja pierdzielę…